- PL Polski
Tłumaczenia maszynowe mogą zawierać błędy potencjalnie zmniejszające zrozumiałość i dokładność; Rzecznik Praw Obywatelskich nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek rozbieżności. Aby uzyskać najbardziej wiarygodne informacje i pewność prawną, należy zapoznać się z następującymi informacjami wersja źródłowa na angielski, do której odnośnik znajduje się powyżej.
Więcej informacji można znaleźć w naszej polityce językowej i tłumaczeniowej.
Annual Human Rights Lecture - Law Society of Ireland - "Prawa człowieka - perspektywa Rzecznika Praw Obywatelskich"
Przemówienie - Mówca Emily O'Reilly - Miasto Dublin - Kraj Irlandia - Data Piątek | 05 czerwca 2015
Doroczny wykład na temat praw człowieka – Irlandzkie Towarzystwo Prawnicze
„Prawa człowieka – perspektywa Rzecznika Praw Obywatelskich”
5 czerwca 2015 r. – Dublin
Emily O’Reilly
(Uwagi wstępne - podziękowania itp.)
Pod koniec 2003 r., wkrótce po powołaniu mnie na stanowisko krajowego rzecznika praw obywatelskich, zostałem zaproszony do wygłoszenia wykładu na temat praw człowieka na światowym spotkaniu Międzynarodowego Instytutu Rzecznika Praw Obywatelskich w Kanadzie.
Jako ówczesny neofita w świecie prawa i praw człowieka – choć nie w jego realiach praktycznych przez moje poprzednie życie jako dziennikarz – miałem pewne trudności z redagowaniem tekstu, ale z niemałym wkładem mojego ówczesnego dyrektora generalnego udało mi się starannie ustawić moje prawa pierwszego i drugiego pokolenia, przemyśleć prawa trzeciego pokolenia, przejść przez EKPC, Konwencję o prawach dziecka, Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, Konwencję o prawach dziecka i Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych oraz Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych i Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, a na końcu usiadłem, raczej z ulgą.
Potem pojawiły się pytania i w tym momencie byłam zdana na siebie. Pierwszych kilka odbiłem dość łatwo, a następnie zapytano mnie, w jaki sposób jako Rzecznik Praw Obywatelskich zaangażowałem prawa człowieka w mojej pracy.
W tym momencie mojego życia byłam również głęboko zakorzeniona w małych dzieciach, więc w błysku wielozadaniowego przetwarzania myśli powiedziałam, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się prawami człowieka, a rodzic zajmuje się karmieniem warzywami swoich dwulatków; Pocięli je na śmieszne kształty, udusili w ketchupie i w żadnym wypadku nie nazywają ich warzywami.
Więc nie doszedłem do wniosku, że Rzecznik Praw Obywatelskich powinien powiedzieć rządowi, że rzeczy, którymi się zajmuje, są naprawdę kwestiami praw człowieka.
Jako Rzecznik Praw Obywatelskich zajmowałem się zatem słabą lub niewłaściwą administracją. Kiedy komuś niesłusznie odmówiono domu władz lokalnych, nie było to naruszenie jego praw człowieka, ale raczej błąd proceduralny, gdy osoba starsza była maltretowana przez zaniedbanie w domu opieki, był to brak opracowania odpowiednich protokołów dotyczących opieki pielęgniarskiej, gdy osoba z niepełnosprawnością nie uzyskała dotacji na budowę łazienki na dole, był to brak prawidłowego sumowania kwot.
Instynktownie wiedziałem, że rządy, nie zawsze i nie wszędzie, ale w niejasny, uogólniony sposób, czują się niekomfortowo w kwestii praw człowieka, zwłaszcza gdy ich przyznanie kosztuje pieniądze lub wchodzi w drogę preferowanemu programowi legislacyjnemu. Widzieliśmy to w ostatnich latach, w dużej mierze w obliczu obojętności publicznej, ponieważ dwie główne agencje państwa zajmujące się ochroną i propagowaniem praw człowieka były systematycznie obniżane.
Pierwsza główna komisarz połączonej obecnie irlandzkiej Komisji ds. Praw Człowieka i Urzędu ds. Równości, Emily Logan, dość kwaśnie zauważyła, że tak zwane połączenie należy bardziej właściwie nazwać przedsiębiorstwem typu start-up, biorąc pod uwagę sposób, w jaki oba organy, jako poszczególne podmioty, zostały pozbawione aktywów w ciągu ostatnich kilku lat, co znacznie ograniczyło ich zdolność do robienia tego, do czego zostały powołane – zasadniczo w celu pociągnięcia państwa do odpowiedzialności za jego sytuację w zakresie praw człowieka.
Logan odniosła się do "kwestii historycznych, które spowodowały, że architektura równości i praw człowieka w tym kraju została tak podważona, że skutecznie usunięto ją zarówno z debaty politycznej, jak i publicznej". Na nieszczęście dla tej Emily, utknęła z nazwą swojej Komisji, która raczej oddaje grę w prawa człowieka.
A ci z was, którzy mają oko na gorącą debatę na temat praw człowieka obecnie w Wielkiej Brytanii, będą świadomi, że tam marchew i brokuły zostały dobrze i naprawdę zdemaskowane, gdy nowy rząd torysów wtapia się w obietnicę kampanii, aby powstrzymać trybunał strasburski przed wtykaniem nosa w sprawy brytyjskie.
Brytyjska ustawa o prawach człowieka i brytyjski udział w europejskiej konwencji praw człowieka są przedmiotem kontroli.
Brytyjscy sędziowie, prawnicy, politycy i media ustawili się po obu stronach debaty na temat EKPC dotyczącej stopnia, w jakim trybunał w Strasburgu ogranicza brytyjską suwerenność, prawo parlamentu do uchwalania własnych przepisów lub prawo sędziów do wydawania własnych wolnych orzeczeń w Strasburgu. Po przeczytaniu niektórych komentarzy do niego wydaje się, że odpowiedź brzmi „dobrze, że robi i nie robi”…
Debata na temat Strasburga – a z pewnością w kontekście niedawnych wyborów – jest jednak w pewnym sensie pośrednikiem szerszej brytyjskiej debaty na temat członkostwa w UE, a zatem ma zasadniczo charakter polityczny, a nie prawny.
Ale nawet jeśli ująć to w ramy polityczne i powiedzieć, że w rzeczywistości chodzi o brytyjską suwerenność, a nie o prawa człowieka, to jednak niezwykłe jest, że dwa słowa „prawa człowieka” powinny generować tak wysoki stopień podejrzeń, wrogości, cynizmu, a nawet apatii, zwłaszcza gdy żyjemy w Europie zasadniczo stworzonej z popiołów jednego z największych naruszeń praw człowieka we współczesnej historii i która rozszerzyła się – za pośrednictwem Unii Europejskiej – na kraje, których narody żyły przez swoje własne bardziej aktualne okresy przerażającego zaprzeczania prawom człowieka.
Świat praw człowieka jest wyśmiewany jako przemysł, nastawiony na pełzanie misji, znajdując w EKPC i innych instrumentach, według jego krytyków. rodzaj praw społecznych i gospodarczych tak dalece oderwanych od praw odmawianych w nazistowskich Niemczech i Związku Radzieckim, że w ogóle nie można ich uznać za prawa człowieka. Słyszałem, że nawet praktykujący prawa człowieka ścierają się, na przykład, o to, czy prawo do wody jest prawem człowieka, czy nie. Ponadto w całej UE trudno jest znaleźć sposób na humanitarne traktowanie migrantów uciekających przed własnymi okropnościami na Bliskim Wschodzie i w Afryce i można zobaczyć, jak marka HR ma swoje problemy.
Tak więc zmagam się, a każdy, kto myśli o tym, co jest w zasięgu wzroku nas wszystkich, musi również walczyć, aby zrozumieć sprzeczności w graniu naszych systemów praw człowieka i współczucia.
Dlaczego decydujemy się postrzegać niektóre wydarzenia, niektóre osoby, niektóre kategorie osób jako godne włączenia w nasze ramy praw człowieka, a inne ledwo lub wcale. Dlaczego nasze oczy dobrze widzą ciało dziecka unoszące się martwe pod błękitnym niebem cale od brzegu państwa członkowskiego, nawet gdy osiedlamy się, obojętnie, i pozwalamy naszym rządom targować się o liczbę wciąż żyjących, którym możemy udzielić azylu.
W naszym własnym kraju, wciąż wygrzewając się w blasku naszej ligi, która odgrywa główną rolę na froncie małżeństw homoseksualnych, nadal tańczymy wokół innego słonia praw człowieka w pokoju naszego narodu – Direct Provision.
Ostatecznie irlandzki system ochrony danych został skrytykowany na arenie międzynarodowej przez dwóch komisarzy Rady Europy ds. praw człowieka, Komitet ONZ ds. Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej, niezależnego eksperta ONZ ds. praw człowieka i skrajnego ubóstwa, Europejską Komisję przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji, Grupę Ekspertów Rady Europy ds. Działań przeciwko Handlowi Prawami Człowieka oraz Komitet Praw Człowieka ONZ.
Niedawne sprawozdanie HIQA wykazało, że w ciągu jednego dwunastomiesięcznego okresu ponad 14% dzieci w ośrodkach bezpośredniego zaopatrywania było przedmiotem skierowań w zakresie ochrony dzieci w porównaniu z nieco ponad 1,5% w populacji ogólnej ,, chociaż biorąc pod uwagę warunki typu otwartego obozu, w których mieszka wiele rodzin w ośrodkach bezpośredniego zaopatrywania, możliwe jest, że nadużycie jest łatwiejsze do wykrycia w tym środowisku niż w prywatnym domu.
Uznaję również głęboką powagę i człowieczeństwo, z jakimi minister Aodhain O’Riordan próbuje zająć się tą sprawą, i odnotowuję niedawne sprawozdanie Komisji Nadzoru i Petycji Oireachtas, które sprawiło, że jej zadaniem jest odwiedzanie ośrodków i rozmowa z osobami ubiegającymi się o azyl. Będziemy czekać na ostateczny wynik.
Jako Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuję się delikatnymi kwestiami politycznymi związanymi z migrantami poprzez dochodzenia w sprawie unijnej agencji ds. granic Frontex i jej roli zarówno w bieżących kwestiach migracyjnych w regionie Morza Śródziemnego, jak i w organizowaniu lotów powrotnych w imieniu państw członkowskich ,, która sprowadza do państwa trzeciego osoby, które nie przeszły testu azylowego w Europie.
Ponownie staram się przedstawić moje argumenty tak sucho, jak to możliwe. Proponuję na przykład, aby Frontex dysponował mechanizmem składania skarg w celu przestrzegania odpowiednich standardów zarządzania, ale wiem, że dla niektórych osób nawet to może wydawać się dodatkiem innego tak zwanego czynnika przyciągającego migrantów i prowadzić do podziałów politycznych.
Jak zatem wybrać tych, których chcemy uznać za godnych ochrony praw człowieka lub włączenia społecznego?
Niedawne referendum małżeńskie zapewniło warunki laboratoryjne do zbadania naszej sprzeczności, jeśli chodzi o ustalenie, kto jest godny praw człowieka. Ursula Halligan porównała się do japońskiego żołnierza wyłaniającego się z dżungli po trzydziestu latach, kiedy opisała, jak to jest, w wieku 53 lat, publicznie przyznać, że jest gejem i nie spotyka się z wrogością, ale raczej z potokiem afirmatywnych tweetów, dwiema propozycjami małżeństwa i kilkoma bardzo imponującymi kwiatowymi wyświetlaczami.
Jednak dla wielu innych, w obu obozach, przejście Irlandii w stosunkowo krótkim czasie z homoseksualnego państwa karzącego do państwa, w którym kilka godzin po referendum szef Tourism Ireland planował już spieniężyć wynik poprzez napiętnowanie nas jako wybranego miejsca ślubu gejów, było równie oszałamiające.
Więc jak to się stało? W grę wchodziło wiele czynników, w tym zbiorowy wstyd związany ze sposobem traktowania pokoleń homoseksualnych mężczyzn i kobiet. Innym była erozja w ciągu ostatnich dwóch dekad poglądu, a nawet przeżywanej rzeczywistości małżeństwa jako związku na całe życie lub jedynego ważnego sposobu, w jaki jednostka rodzinna może się zorganizować i być wspierana przez państwo.
Mamy teraz szeroką akceptację kulturową współżycia, samotnego rodzicielstwa, rozwodu i separacji jako norm, obok rodzin mieszanych i innych rodzajów układów rodzinnych. Tak więc, pomimo zrozumiałego szumu wokół jego wartości podczas kampanii referendalnej, małżeństwo stało się tylko jedną z wielu opcji jako środek do zorganizowania życia rodzinnego, a zatem przejście do włączenia jeszcze jednego rodzaju relacji rodzinnych do mieszanki nie wydawało się już rozciąganiem, które mogło mieć nawet kilka lat temu.
Ale drugi czynnik był naprawdę krytyczny i to była bardzo celowa decyzja, aby przekształcić referendum nie w suchą debatę na temat prawa i etyki, a nawet, co ciekawe, małżeństwa, ale raczej w debatę – lub krajową rozmowę, jak lubili to ująć organizatorzy – na temat tego, czy homoseksualiści są postrzegani jako w pełni równi obywatele, czy nie. Aby to zrobić, ci, którzy prowadzili i wspierali kampanię, musieli zamienić tych, którzy wcześniej byli „inni”, w tych, którzy teraz są w pełni „nami”. Albo, jak pamiętnie ujął to premier w autobusie pełnym działaczy na rzecz równości małżeńskiej, wyjdź i pokaż im, że jesteś normalny.
W dniu głosowania przejechałem obok mężczyzny w średnim wieku, stojącego przy grobli w pobliżu Clontarf, trzymając znak z napisem po prostu „Głosuj na mnie”. Geniusz kampanii polegał na zwróceniu tego spojrzenia bezpośrednio w oczy elektoratu i rzuceniu mu wyzwania, aby NIE postrzegał go jako lustrzanego odbicia samego siebie, a zatem zasługującego na wszystko, co posiadał.
I dlatego, w bardzo planowy i skoncentrowany sposób, mieliśmy historię po historii ludzi, którzy opisali swoje osobiste doświadczenie bycia gejem, którzy wyszli z cienia mitu, tajemnicy i ciekawości i przedstawili się jako po prostu sami.
W latach 2004-2013 organizacja Atlantic Philanthropies wspierała cztery organizacje praw gejów w Irlandii , w celu ,, zgodnie z opublikowanym sprawozdaniem na temat irlandzkiej działalności w tym obszarze, „poprawy praw człowieka, widoczności i dostępu do usług dla lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych.
„Równość małżeńska”, zgodnie z tym sprawozdaniem, „koncentrowała się na kampanii informacyjnej, w ramach której filmy wideo w internecie i plakaty na ulicy radykalnie zwiększyły widoczność osób LGB i ich rodzin.
Wyszkolili członków rodziny i innych sojuszników, aby stali się rzecznikami społeczności LGBT. Zorganizowali tych rzeczników na masową skalę, wykorzystując osobiste historie do edukowania społeczeństwa, członków społeczności prawnej i polityków, że związek partnerski nie jest równoznaczny z małżeństwem cywilnym. Zorganizowano również konferencję na temat doświadczeń młodych ludzi dorastających w Irlandii z rodzicami homoseksualnymi, aby podkreślić fakt, że prawa dzieci w rodzinach LGBT nie są chronione przepisami dotyczącymi związków partnerskich. Mobilizacja ta doprowadziła do 73% poparcia publicznego dla równości małżeństw w 2012 r., co stanowi wzrost z 56% w 2008 r.”.
I to właśnie te historie poruszyły niezdecydowanego ,, te, sugerowałbym, kto chciał nadal rezerwować jakąś oddzielną przestrzeń dla małżeństw heteroseksualnych, ale kto nie mógł w końcu zaprzeczyć temu spojrzeniu. W końcu kampania uniemożliwiła wielu osobom oddzielenie tych dwóch rzeczy. Apel Kościoła do elektoratu, aby nie odwracał się od tradycji tysiącleci, małżeństwa opartego na komplementarności seksualnej, nie mógł wytrzymać bezpośrednich osobistych próśb tych, którzy wybrali równość małżeńską jako wyznacznik pełnej akceptacji.
Niezaakceptowanie spojrzenia drugiego jest tym, co powoduje, jak wiemy, zaniedbanie, obojętność lub nadużywanie drugiego. Oto historia holokaustu i w tym roku upamiętniającym wyzwolenie nazistowskich obozów Europa może zastanowić się nad tym i powiązać dziedzictwo z wyzwaniami w zakresie praw człowieka, przed którymi stoi dzisiaj.
Kilka tygodni temu odwiedziłem obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz Birkenau w Polsce i jasne jest, że celem tego muzeum i miejsca pamięci jest próba odwiezienia tego przesłania do domu.
Przechodząc przez obóz, a zwłaszcza przez część Birkenau, która została celowo zbudowana na zlecenie Himmlera, ponieważ dawne polskie koszary w Auschwitz nie były sprawne, pokazuje się, gdzie ludzie przybyli na ten niesławny przystanek kolejowy, gdzie zostali podzieleni na tych, którzy mieli żyć, i tych, którzy mieli umrzeć w ciągu godziny, gdzie ci, którzy mieli żyć, zostali rozebrani z ubrań, ogoleni, zdezynfekowani, dano im pasiastą piżamę i wysłano do chat.
A pod koniec tego wszystkiego wchodzisz do części muzeum, która zawiera zestaw zdjęć, znalezionych w pudełkach po wyzwoleniu obozu i zawierających rodzinne fotografie dziewięciu rodzin, które zostały deportowane do obozu.
Są tam zdjęcia ślubów i imprez rodzinnych oraz świąt i portretów ,, banalna standardowa taryfa normalnego życia, ogólnie klasy średniej, kobiety w modzie dobrze prosperującej trzydziestoletniej Europy, dzieci uśmiechnięte, wyraźnie kochane i prawie na pewno zagazowane na śmierć w ciągu godziny od ich przybycia.
Pokazano nam te fotografie, wyjaśnia przewodnik, ponieważ tak wiele naszych utrwalonych obrazów obozu to ogolone głowy w pobliżu szkieletowych mężczyzn i kobiet, nierozróżnialne praktycznie jeden od drugiego, ledwo rozpoznawalne jako istoty ludzkie. Tutaj, na tych fotografiach, zwraca się ich człowieczeństwo, ich spojrzenie świeci na nas, widzimy ich tak, jak widzimy siebie i pod wieloma względami te fotografie, tak jak mają być, są najbardziej wzruszającą i najbardziej szokującą częścią tej wizyty.
Peter Chivinski, dyrektor Muzeum, napisał medytację nad Auschwitz i jego współczesnym znaczeniem, udowadniając, jak wielu przed nim, że to Auschwitz przede wszystkim pobudziło ostateczne utworzenie Unii Europejskiej.
Chivinsky pisze; „W Szoah Europa straciła siebie. Zrozumienie tego stawia Shoah we właściwym kontekście historii Europy. Bo w Shoah Europa straciła wszystko. Przede wszystkim poczucie dumy. , to nieuzasadnione poczucie niewinności, pomimo wszystkich poprzednich konfliktów, wojen i tragedii. W Zagładzie Europa straciła prawo do wiary w to, co do tej pory reprezentowała najmocniej: siła moralności religijnej, oświecony humanizm, wartości zapisanych konstytucji i demokracji, a także dogmaty pozytywizmu. ..
Nic więc dziwnego, że w pierwszych latach po wojnie podejmowano niekiedy próby znalezienia nowego oblicza Europy ,, które miałoby większe poczucie solidarności, wzajemnej pomocy i wspólnoty. To jest to, czego najbardziej brakowało. W tym sensie Auschwitz jest jednym z podstawowych fundamentów powojennej wspólnoty europejskiej …
Dodaje jednak,
Za pięćdziesiąt lat ludzie tacy jak my opuszczą muzea poświęcone temu, co wydarzyło się w Darfurze lub Korei Północnej, ze łzami w oczach i przeklinając nas za milczenie, ponieważ, dodaje, pomimo pamięci i przynajmniej częściowej świadomości, bez odpowiedzialności nadal mamy wielki, zbiorowy problem. Ludzie będą nadal umierać praktycznie we własnych rękach.
To, co mówi Civinsky, nie jest niczym nowym. Wiemy, że ludobójstwo nie ustało, gdy brama Arbeit Macht Frei została otwarta, a świat ponownie zaobserwował horror ukryty na widoku w obozach graniczących z miastami i wioskami złożonymi z ludzi takich jak my.
Ale kiedy mamy do czynienia z prostotą przesłania Auschwitz, być może w tym tkwi problem. Może to zbyt proste. Widzimy to wyraźnie, ale to, czego nie widzimy z tej odległości, to wszystkie niechlujne kompromisy moralne i polityczne, fałszywe racjonalizacje i fałszywe założenia, które doprowadziły do holokaustu i które nadal dostarczają martwe ciała do europejskich wybrzeży i które przyczyniają się do sieci konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce, skąd pochodzą te ciała. Ponieważ to właśnie w bałaganie, kompleksie i miriadzie wydarzeń pył, który oślepia nas na prawdziwy horror, jest kokonem.
„W ogrodzie zwierząt” – tytuł nawiązujący do Tiergarten w Berlinie, jest książką, która opisuje życie amerykańskiego ambasadora Williama Dodda w Berlinie w latach 1933–1937, gdzie miał kameralne miejsce przy ringu, na którym można było zobaczyć drogę z aryjskiego akapitu wpisanego w suchą niemiecką ustawę o przywróceniu profesjonalnej służby cywilnej aż do bram piekła holokaustu.
Podczas gdy Doddowi przypisuje się w końcu próbę ostrzeżenia administracji USA o tym, co dzieje się na pierwszy rzut oka, książka opisuje sposób, w jaki on i inni początkowo próbowali zracjonalizować i zminimalizować sposób, w jaki naziści zwiększali poziom prześladowań Żydów. Kiedy Roosevelt zakwestionował posunięcie mające na celu pozbawienie narodu żydowskiego obywatelstwa, Dodd odpowiedział: „Daj mężczyznom szansę wypróbowania ich schematów”.
I o to właśnie chodzi. Historia każdego kataklizmicznego wydarzenia lub ludobójczego horroru jest zaśmiecona odniesieniami do sposobu, w jaki ówczesna polityka i wynikające z niej kompromisy etyczne były właśnie tym, co doprowadziło do tego szczególnego wydarzenia i horroru.
Peter Sutherland, który udzielił niedawno wywiadu na temat swoich obaw związanych z reakcją UE na śmierć migrantów na Morzu Śródziemnym, przypomniał podróż MS St Louis w 1939 r., podczas której przewieziono 900 Żydów uciekających przed nazistowskimi prześladowaniami i która została odwrócona przez Kubę, Stany Zjednoczone i Kanadę, ostatecznie zmuszonych do powrotu do Europy, gdzie podczas gdy wielu pasażerów zostało zabranych przez Wielką Brytanię, Francję, Belgię i Holandię, ponad 200 osób ostatecznie zginie w holokauście.
Mieszanka antysemityzmu, problemów migracyjnych, interesów politycznych i biurokratycznych dyktatów spiskowała zasadniczo, aby skazać przynajmniej niektórych z tych na pokładzie na prawie pewną śmierć.
Kolejny taki kompromis polityczny został osiągnięty wkrótce po wyzwoleniu obozów zagłady i po podjęciu prób zapewnienia, że ludność niemiecka została w pełni świadoma tego, co się wydarzyło. Niedawny dokument opowiada o tym, jak brytyjski urzędnik pracujący w ówczesnym brytyjskim Ministerstwie Informacji, Sidney Bernstein, otrzymał zlecenie na nakręcenie dokumentu opartego na materiałach nagranych przez amerykańskich i brytyjskich żołnierzy, gdy weszli do obozów w 1945 roku. Alfred Hitchcock był częściowo zaangażowany w jego produkcję, podczas gdy Richard Crossman z Crossman Diaries sławę, zrobił narrację.
Zanim film dokumentalny „Night Will Fall” był gotowy do publikacji, zmienił się jednak klimat polityczny; Rząd brytyjski zajmował się kwestią Palestyny i, jak powiedziano, nie chciał przywoływać więcej sympatii dla narodu żydowskiego, podczas gdy otwarcie barów tego, co stanie się zimną wojną, ochłodziło pragnienie zbyt surowego ukarania Niemiec, gdy Związek Radziecki stał się nowym wrogiem. Minęło siedemdziesiąt lat, zanim niewidoczny dokument został zdjęty z półki.
Dokument, który oglądałem, pokazuje nagrania z obozów, które czasami są prawie niewidoczne. Nic nie jest oszczędzone. Widzimy setki, jeśli nie tysiące nagich zwłok wyrzucanych i wrzucanych do masowych grobów, zbyt duże liczby, zbyt wielkie zagrożenie chorobą, aby pozwolić sobie na jakiekolwiek pozory godnego, indywidualnego pochówku. Widzimy również miejscowych, ludzi, którzy mieszkali w niewielkiej odległości od niektórych obozów, paradowali przez obozy przez żołnierzy sprzymierzonych, zmuszanych, młodych i starych do obserwowania tego, co działo się obok nich, gdy chodzili po swoim niespokojnym codziennym życiu.
Tytuł Noc upadnie pochodzi z wiersza w scenariuszu „Jeżeli świat nie nauczy się lekcji, której uczą te zdjęcia, noc upadnie”.
Ale w 2015 roku, przesyceni obrazami horroru nie tylko z tego holokaustu, ale z okrucieństw rozgrywających się 24/7 na wszystkich naszych różnych ekranach i urządzeniach, czy to kiedykolwiek, czy nawet wystarczająco, aby zaangażować nas w sposób, który motywuje nas do działania, a nie tylko do bezczynnych, ulotnych łez?
Na przykład w ciągu ostatnich trzech lat zginęło prawie 200 000 Syryjczyków. Niektóre zostały zagazowane. Niektórzy byli torturowani. Wielu zostało wrzuconych do masowych grobów. Tak, matryca problemów międzyregionalnych, międzynarodowych, międzyplemiennych i międzyreligijnych w tym i innych współczesnych konfliktach jest złożona, nie podlega szybkiemu rozwiązaniu, ale czas minie, a przyszłe pokolenie nadal będzie zadawać pytania, które teraz zadajemy Auschwitz.
Za 50 lat, gdy następne pokolenie może odwiedzić pomnik na Lampadusie, a przewodnik przeprowadzi ich przez indywidualne i zbiorowe okropności, których doświadczyli migranci, oni również będą się zastanawiać nad cichymi. A jeśli zagłębią się nieco głębiej w przecięcia tego okresu historii, mogą dowiedzieć się o brytyjskich i innych wyborach w państwach członkowskich, w których migracja była „wrażliwym” tematem, lub o tym, jak Grecja była tak spłukana, że nie zawsze mogła poradzić sobie z napływem migrantów, lub o tym, jak strach przed ISIS odegrał rolę, lub o tym, jak państwa członkowskie dyskutowały między sobą o liczbach kontyngentów, a nawet o idei kontyngentu w ogóle. Brutalna banalność politycznego i moralnego wyboru oraz kompromisu wskazuje na pewne wyniki, a nie tylko mordercze intencje złych ludzi.
Podczas gdy Chivinsly słusznie mówi o Darfurze i Korei Północnej oraz „innych” odległych miejscach, sytuacja w zakresie praw człowieka, nawet w relatywnie zamożnej Europie, uzbrojonej w traktaty i konwencje obejmujące wszystkie rodzaje naruszeń praw człowieka, jest daleka od uregulowania.
Nils Mužnieks, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, powiedział niedawno:
Rok 2014 był zły dla praw człowieka w Europie. Zginęły tysiące ludzi, którzy nie powinni byli zginąć, głównie na Morzu Śródziemnym i we wschodniej Ukrainie. Nie powinni byli umierać w Europie, która szczyci się tym, że jest przestrzenią, w której panuje praworządność i demokracja. Nie powinni byli umierać na progu jednych z najbogatszych społeczeństw na świecie. Nie powinni byli umierać na kontynencie, który twierdzi, że wyciągnął wnioski z własnej krwawej i brutalnej historii – historii, która obejmuje wielu Europejczyków szukających schronienia gdzie indziej na naszej planecie.
Mužnieks opisuje również "poważne pogorszenie się sytuacji w zakresie praw człowieka w Azerbejdżanie", gdzie władze, w odwecie, ścigają i zatrzymują osoby zgłaszające naruszenia praw człowieka światu zewnętrznemu, w tym Radzie Europy.
Nieustanne odmawianie Romom podstawowych praw człowieka jest problemem w wielu krajach europejskich, a Muzniekowie zajmują się kwestiami obejmującymi nawoływanie do nienawiści i przestępstwa przeciwko Romom; dostęp dzieci romskich do włączającej, wolnej od segregacji edukacji; przymusowe eksmisje i segregacja mieszkaniowa; z bezpaństwowością; sytuacja dzieci opuszczonych i bezdomnych oraz dzieci umieszczonych w placówkach opiekuńczych, wśród których dzieci romskie są często nadmiernie reprezentowane.
Komisja Europejska jest również zaniepokojona dyskryminacją Romów w Republice Czeskiej, gdzie dzieci romskie są 27 razy częściej umieszczane w szkołach dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną niż dzieci nieromskie. Niedawno na Słowacji Publiczna Obrończyni Praw (odpowiednik rzecznika praw obywatelskich) napotkała trudności w kontaktach z Parlamentem ze względu na jej otwartą krytykę decyzji negatywnie wpływających na dzieci romskie. Parlament początkowo odrzucił jej sprawozdanie roczne z powodu jej krytycznych uwag.
Komisarz Mužnieks skomentował jakiś czas temu, że w UE prawa człowieka częściej stanowią problem „w eksporcie” niż w konsumpcji krajowej; Oznacza to, że chętnie zajmujemy się niedociągnięciami w zakresie praw człowieka w innych miejscach, ale niechętnie przyglądamy się sytuacji w naszych państwach członkowskich.
Jako Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich moje zaangażowanie w prawa człowieka obywateli państw członkowskich na jednym szczeblu jest ograniczone, ponieważ większość problemów społecznych związanych z mieszkalnictwem, ochroną socjalną, zdrowiem itp. jest rozwiązywana na szczeblu krajowym. Skargi, które rozpatruję, muszą być skierowane bezpośrednio przeciwko instytucji UE, co z konieczności ogranicza liczbę osób, które zwracają się do mojego biura. W związku z tym, aby być najbardziej skutecznym, ukierunkowałem swoje zasoby na kwestie systemowego niewłaściwego administrowania i użyczyłem mojej analizy kwestiom budzącym poważne zaniepokojenie opinii publicznej.
Ale podobnie jak w Irlandii, podczas gdy rzeczy, którymi się zajmuję, są suchymi sprawami administracji publicznej, język otwartości, przejrzystości i odpowiedzialności maskuje również istotny element praw człowieka w pracy, którą ja i moi koledzy wykonujemy.
Kilka tygodni temu na konferencji wygłosiłem kilka uwag na temat kryzysu migracyjnego na Morzu Śródziemnym. Jeden z członków audiencji mówił o tym, jak niemożliwe byłoby, aby Europa poradziła sobie z powodzią ludzi uciekających przed prześladowaniami i ubóstwem oraz że powinniśmy pamiętać o naszych własnych interesach, a nie iść drogą, jak to ujął, starożytnego Rzymu.
Powiedziałem, że każda reakcja musi być na wielu frontach, a nie tylko humanitarna, a nie tylko szarpnięcie kolanem. Sposób, w jaki organizujemy naszą politykę zagraniczną, politykę handlową i zagraniczną politykę rozwojową, ma również kluczowe znaczenie dla sposobu, w jaki wypełniają się nasze zobowiązania w zakresie praw człowieka, ponieważ polityka ta przynajmniej w pewnym stopniu określa interesy gospodarcze i interesy w zakresie bezpieczeństwa ludzi zarówno w Europie, jak i poza jej granicami.
Praca na rzecz praw człowieka nie może ograniczać się do wyroków sądowych lub zaleceń Rzecznika Praw Obywatelskich ani do pracy upoważnionych organów ds. praw człowieka. Globalne ubóstwo, nierówność majątkowa, degradacja środowiska, zmiana klimatu, wszystkie te kwestie są pod wpływem wyborów politycznych, finansowych i rynkowych systemów regulacyjnych, wszelkiego rodzaju decyzji podejmowanych w krajach rozwiniętych, które mają konsekwencje zarówno tam, jak iw krajach rozwijających się. Próbując utrzymać te decyzje w świetle kontroli, tak jak to robię w mojej pracy, zasadniczo pełnię funkcję praw człowieka.
W ciągu ostatnich 18 miesięcy pisano doniesienia o często brutalnych warunkach migrantów przetrzymywanych w ośrodkach detencyjnych w Grecji. Skupiamy się na standardach i żądamy, aby były wyższe. Grecja jest jednak spłukana i chociaż otrzymuje unijne pieniądze na pomoc w tej konkretnej kwestii, skutki oszczędności nieuchronnie sprowadzają się do traktowania migrantów, którzy docierają do jej wybrzeży, nie wspominając już o traktowaniu własnych obywateli. I tu właśnie pojawia się przejrzystość i odpowiedzialność, poddanie kontroli publicznej tego, w jaki sposób decyzje podejmowane na szczeblu Komisji i EBC (choć nie na szczeblu MFW) wpływają bezpośrednio na prawa człowieka migrantów oraz najbardziej zubożałych i zmarginalizowanych obywateli UE.
Na początku tego roku opublikowałem dochodzenie w sprawie przejrzystości negocjacji dotyczących TTIP, transatlantyckiego partnerstwa handlowo-inwestycyjnego negocjowanego obecnie między UE a USA, które, jeśli zostanie sfinalizowane, będzie stanowiło, w zależności od tego, kto je opisuje, albo istotny bodziec gospodarczy dla obywateli UE i USA, albo społecznie, finansowo i środowiskowo szkodliwe przejęcie władzy przez korporacje transnarodowe poszukujące słabego systemu regulacyjnego na dwóch kontynentach.
Jak każda umowa handlowa, będą oczywiście zwycięzcy i przegrani, a to nie moja sprawa. Moim zadaniem jest upewnienie się, że ludzie, na których życie będzie to miało wpływ, są świadomi tego, co jest negocjowane w ich imieniu i w momencie, w którym nadal mają szansę wpływać na to, jeśli chcą i jeśli mogą.
Podobnie jak podstawowe prawa człowieka – w tym kraju, jak w Grecji, Hiszpanii i innych krajach – zostały bezpośrednio naruszone decyzjami politycznymi podjętymi w ich własnych krajach, ale także w instytucjach UE – tak samo prawa człowieka milionów ludzi na całym świecie mogą zostać naruszone – na dobre lub na złe – przez tę umowę i dlatego, domagając się ponownie większej przejrzystości, pełnię zasadniczą funkcję w zakresie praw człowieka.
W zeszłym tygodniu, po doniesieniach, że członek zarządu EBC przedwcześnie ujawnił szczegóły konkretnego planu skupu obligacji, poprosiłem prezesa EBC Mario Draghiego o szczegółowe opisanie tego, co się stało. Nie mam żadnych dowodów na to, że wydarzyło się coś złowrogiego, a bank powiedział, że błąd techniczny w odniesieniu do przesłania przemówienia był winny.
Niemniej jednak fakt, że takie wrażliwe, poruszające rynek informacje mogłyby zostać ujawnione na prywatnym spotkaniu miliarderów zarządzających funduszami hedgingowymi i innych inwestorów, wymaga zapewnienia przynajmniej w odniesieniu do środków obowiązujących w EBC, aby uniknąć postrzegania uprzywilejowanego dostępu przez wysoce wpływowe gospodarczo ugrupowanie. Na początku tego tygodnia prezes Draghi powiedział, że EBC dokona teraz przeglądu swojej polityki w odniesieniu do uczestnictwa w takich wydarzeniach i czekam na jego pełną odpowiedź na moje zapytanie.
Inne dochodzenia dotyczą mianowania ekspertów doradzających Komisji w sprawie proponowanych przepisów, tzw. efektu „drzwi obrotowych”, w ramach którego wyżsi urzędnicy UE przenoszą się do sektora prywatnego często w obszarach związanych z aktami, którymi zajmują się w Komisji, a także licznych indywidualnych skarg dotyczących etyki i przejrzystości.
Wspólnym mianownikiem tych skarg i dochodzeń jest wpływ, to, w jaki sposób kształtuje się prawodawstwo, kto ma na nie wpływ, co to jest i kiedy odczuwa się skutki tego wpływu, jakie są implikacje w odniesieniu do praw osób, na które będzie miało wpływ to, co nastąpi później.
W związku z tym właśnie rozpocząłem dochodzenie w sprawie przejrzystości stanowienia prawa w UE, a w szczególności w sprawie negocjacji zwanych rozmowami trójstronnymi, nieformalnej procedury, do której nie ma odniesień w żadnym traktacie UE, w ramach której Parlament ,, Rada i Komisja zajmują stanowiska ustawodawcze, a poprzez szereg niepublicznych posiedzeń wypracowują porozumienie w sprawie tego, co ostatecznie zostanie poddane pod ostateczne głosowanie. Rozmowy trójstronne zostały opisane jako kompromis między wydajnością a rozliczalnością, a moim zainteresowaniem jest dostrzeżenie dokładnych parametrów tego kompromisu, jeśli rzeczywiście tak się stało.
Podsumowując, pozwólcie, że to powiem. Biznes praw człowieka nie powinien być dopuszczony do getta, pozostawiony wyznaczonym instytucjom, których władza i możliwości mogą być w każdym razie często określane przez kaprys rządu. Każda osoba zdolna do wpływania na politykę jest zdolna do ochrony i promowania praw człowieka. W ciągu ostatnich ośmiu lat wielu Irlandczyków straciło domy, pracę, zdrowie, środki do życia, dzieci, jeśli wyemigrowali, a czasami najbliższych, gdy odebrali sobie życie w rozpaczy spowodowanej presją finansową. Ci, którzy w skali globalnej i krajowej do tego doprowadzili, nie uczynili tego z zamiarem, zrobili to, ponieważ zasadniczo nie przestrzegali interesu publicznego w działaniach, które podjęli, lub w przeciwnym razie nie zapewnili prawidłowego uwzględnienia interesu publicznego przy podejmowaniu decyzji.
W tym tygodniu dyskutowaliśmy na temat interesu publicznego, co to jest i kto go chroni. Rzecznicy robią swoje i mogą odnieść sukces, ale w wielu przypadkach ostatecznie to sądy, orzeczenia poszczególnych sędziów lub grupy sędziów działają jako zabezpieczenie przed wszelkiego rodzaju nadużyciami. Jest to odpowiedzialność o niemałym znaczeniu. Zwykli ludzie są często bezsilni, ich głosy zagłuszane przez tych, którzy mają władzę, pieniądze i dostęp, a oni mają niewielką zdolność do zabezpieczenia interesu publicznego na własną rękę. Taki jest obowiązek i powinność niezawisłego sądownictwa i to dzięki tej niezawisłości Irlandczycy nadal mają ogromne zaufanie do zdolności irlandzkiego sądownictwa do zapewnienia, gdy nikt inny nie może, że interes publiczny jest zarówno uznawany, wymieniany, jak i zabezpieczany.
Chcemy powiedzieć, że przejrzystość ma na celu promowanie dobrego zarządzania i rozliczalności – po raz kolejny suchej terminologii administracji – ale rzeczywistość jest taka, że ma ona na celu zapobieganie korupcji, a ponieważ saga FIFA nadal rozwija ,, ponownie widzimy prawdę o tym.
Globalna korupcja wiąże się z rzeczywistymi kosztami, które często ponoszą najbiedniejsi ludzie na naszej planecie. Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że koszt globalnej korupcji wynosi dwa punkty sześć bilionów dolarów rocznie, podczas gdy Bank Światowy szacuje, że ponad bilion dolarów jest wypłacanych w łapówkach każdego roku.
Dobre reżimy FOI sprzymierzone z systemem prawnym i sądownictwem, które uznaje i broni interesu publicznego, ostatecznie wspierają prawa człowieka milionów ludzi, którzy w przeciwnym razie stali się bezsilni z powodu tajemnicy, braku siły finansowej i wykluczenia z rzeczywistych centrów władzy rządów, korporacji i potężnych instytucji.
Ostatnie wydarzenia powinny skłonić nas wszystkich do zastanowienia się nad tym , i do wzmocnienia naszej determinacji jako rzeczników praw obywatelskich, sędziów i prawników, aby nadal uznawać i akceptować naszą rolę w ochronie interesu publicznego, aby naprawdę stać się obrońcami praw człowieka na pierwszej linii.