- PL Polski
Tłumaczenia maszynowe mogą zawierać błędy potencjalnie zmniejszające zrozumiałość i dokładność; Rzecznik Praw Obywatelskich nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek rozbieżności. Aby uzyskać najbardziej wiarygodne informacje i pewność prawną, należy zapoznać się z następującymi informacjami wersja źródłowa na angielski, do której odnośnik znajduje się powyżej.
Więcej informacji można znaleźć w naszej polityce językowej i tłumaczeniowej.
Przemówienie Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich podczas walidacji
Przemówienie - Mówca Emily O'Reilly - Miasto Bruksela - Kraj Belgia - Data Środa | 25 września 2024
Wiceprzewodniczący Barley, wiceprzewodniczący Sefcovic, posłowie do Parlamentu Europejskiego, uhonorowali gości, kolegów i przyjaciół.
Dziękuję za obecność tutaj dzisiejszego wieczoru i dziękuję również wiceprzewodniczącej Jourovej i Albertowi Alemanno za szczodre słowa.
Służenie w tym urzędzie przez ostatnie 11 lat było ogromnym przywilejem, że pozwolono nam tak uważnie obserwować funkcjonowanie tej Unii, że, mam nadzieję, pomogliśmy wpłynąć na jej pracę w pozytywny sposób.
Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich jest małym biurem o dużym mandacie: upewnienie się, że ci, którzy tworzą i egzekwują zasady, zgodnie z którymi reszta z nas musi żyć, robią to w sposób sprawiedliwy, odpowiedzialny i zawsze stawiający interes publiczny na pierwszym miejscu.
Ale to też coś więcej.
Wielu z was zna historię – być może apokryficzną – dotyczącą wizyty byłego prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego w siedzibie NASA, amerykańskiej agencji kosmicznej, w 1962 r. Podczas swojej podróży prezydent zauważył mężczyznę zamiatającego podłogę, podszedł do niego i zapytał, co robi w agencji. Sprzątacz odpowiedział: „Pomagam wysłać człowieka na Księżyc, panie prezydencie”.
W podobny sposób moje biuro zajmuje się administracją poprzez rozpatrywanie skarg, ale ma również wyższy cel, własne zdjęcie księżycowe, aby chronić demokrację i praworządność, bez których Unia nigdy nie będzie wielkim , ani teraz, ani w przyszłości.
Nowi liderzy mają wybór, kiedy zostaną wybrani lub powołani po raz pierwszy. Mogą albo utrzymać organizację taką, jaka jest, nic nie ryzykować, albo być ambitni ze względu na swój potencjał. Podczas kampanii w 2013 r. przypominam sobie dwa opisy Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednym z nich było „To tam idą ludzie, których nie stać na adwokata”. Drugim było „To dekoracja na twarzy administracji UE”.
Oba były niesprawiedliwe i przypomniałem posłowi do PE, który opisał biuro jako trywialne odznaczenie, że kiedyś sam Parlament Europejski był odznaczeniem na twarzy UE, z ograniczonymi uprawnieniami, posłów, którzy służyli jednocześnie w parlamentach swoich państw członkowskich i tylko bezpośrednio wybierani przez obywateli od 1979 r.
Zmiany i ambicje traktatowe były kluczem do zwiększenia władzy i zasięgu parlamentu, ale żadna zmiana traktatowa nie była konieczna dla moich kolegów i mnie w pełniejszy, skuteczniejszy i bardziej strategiczny sposób wykonywania roli Rzecznika Praw Obywatelskich przewidzianej w traktacie.
Skróciliśmy czas potrzebny na ukończenie sprawy o połowę, wprowadziliśmy nowoczesne, oparte na współpracy sposoby pracy, zapewniliśmy kobietom centralne miejsce w zarządzaniu, zachęcaliśmy do niesamowitej pracy pracowników UE i opracowaliśmy szczęśliwe, motywujące i pełne szacunku środowisko pracy dla naszych pracowników.
Zwiększyliśmy wykorzystanie naszych istniejących uprawnień do prowadzenia dochodzeń z własnej inicjatywy – wzmocnionych później na mocy nowego statutu – podnosząc świadomość i wprowadzając pewne rozwiązania problemów związanych z nieprzejrzystymi umowami handlowymi UE, równowagą geograficzną, płciową i interesów grup ekspertów doradzających Komisji, dostępnością nawet podstawowych informacji na temat kluczowego procesu negocjacji trójstronnych oraz zarządzaniem efektem „drzwi obrotowych” między administracją publiczną a sektorem prywatnym.
Ale nigdy nie straciliśmy z oczu indywidualnych, bardzo ludzkich problemów. Na początku tego roku, a być może w moim ulubionym przypadku, udało nam się uzyskać przepustkę parlamentarną dla dziecka tłumacza umowy o karmienie piersią.
Siła i kierunek naszej pracy nie sprawiły, że zaprzyjaźniłem się wszędzie. Wielu postrzegało mnie pozytywnie, wykonując swoją pracę zgodnie z traktatami i wymogami europejskiej demokracji uczestniczącej. Inni oskarżali mnie o zbyt duży zasięg, o bycie zbyt aktywnym, zbyt strategicznym, o wychodzenie poza mój pas ruchu.
Niektórzy mówią o potrzebie „powrotu do podstaw” Urzędu. Nie wiem dokładnie, co jest przez to zamierzone, ale interpretuję to jako oznaczające Rzecznika Praw Obywatelskich, który posłusznie zamiata podłogę i nigdy nie odważy się marzyć o lądowaniu na Księżycu.
Moje doświadczenie zawodowe jako dziennikarza było również przedmiotem ciekawości, w czasach krytyki ze strony niektórych krajów, których kraje zazwyczaj mianują do tej roli prawników i sędziów. Jednak dla mnie dziennikarstwo ,, kwestie i postawy, które kierowały mną osobiście i zawodowo, były właśnie tym, co pozwoliło mi bezproblemowo pełnić rolę Rzecznika Praw Obywatelskich w Irlandii i w UE. Media, jako mechanizm rozliczalności, są moim zdaniem często na równi z sądami, a czasami znacznie bardziej skuteczne.
Jako młody dziennikarz, stacjonujący w Belfaście przez okres konfliktu w Irlandii Północnej, obserwowałem przemoc paramilitarną, dyskryminację państwową, cyniczną i śmiercionośną politykę. Ale obserwowałem również triumf najlepszych polityków i polityków, kiedy w Wielki Piątek, 10 kwietnia 1998 r., byłem świadkiem podpisania porozumienia między rządem irlandzkim i brytyjskim, przynoszącego Irlandii Północnej pokój, choć niedoskonały.
W apartheidzie w Republice Południowej Afryki byłem świadkiem najgorszego, co rasistowskie państwo może zrobić ludziom, których uważa za gorszych. Z Chartumu doniosłem o powodziach w Sudanie w 1988 r., spustoszeniach w jego stolicy i ludziach przesiedlonych tam przez głód, zwiastunie tego, co może się zdarzyć coraz częściej na naszej planecie, jeśli nie uda się zapobiec kryzysowi klimatycznemu.
Po powrocie do Irlandii po stypendium na Uniwersytecie Harvarda, które obejmowało doniesienie o tegorocznych wyborach w USA – delikatnym romansie w porównaniu z obecną sytuacją – ponownie opowiedziałem o wydarzeniach i rytmach życia narodowego, od wzrostu i upadku konserwatywnej prawicy po nasze powolne, a następnie szybkie wychodzenie z cienia Zjednoczonego Królestwa i Kościoła katolickiego w coraz bardziej świecką, tolerancyjną demokrację wobec UE.
Nagrałem codzienność polityki narodowej ze wszystkimi jej kompromisami, wyzwaniami etycznymi, ale czasami wielkimi skokami inspiracji i współczucia. Odniosłem się do etyki mojego zawodu w książce, którą napisałem o zabójstwie irlandzkiego dziennikarza.
A wszystko to – wraz z macierzyństwem pięciorga dzieci – przeniosłam się do roli irlandzkiego rzecznika praw obywatelskich, gdzie nadal znajdowałam się na styku rządu i rządzonych.
W połowie mojej kadencji obserwowałem cierpienie narzucone rządzonym przez kryzys finansowy z 2008 roku. Zarządzanie kryzysowe trojki Komisji Europejskiej, MFW i EBC nauczyło mnie, co się dzieje, gdy relacje między ludźmi a administracjami na szczeblu krajowym i europejskim ulegają zniekształceniu, gdy administracja traci z oczu to, kogo i co stara się chronić.
Niektóre nałożone środki były okrutne, niszcząc źródła utrzymania, niszcząc dosłowne życie, gdy można było znaleźć inne sposoby bardziej humanitarnego radzenia sobie z kryzysem. Żywo przypominam sobie widok osób na wózkach inwalidzkich, przykuwających się do bram budynku parlamentu w Dublinie, błagających o przywrócenie im opiekunów, aby mogli żyć tak, jak inni.
Wyciągnięto jednak wnioski i kiedy doszło do pandemii COVID-19, instytucje UE i państwa członkowskie, co godne pochwały, skoncentrowały się na dobrobycie swoich obywateli, a nie tylko na bilansie.
W 2013 roku przeniosłem całe to doświadczenie do mojej roli tutaj ,, aby umożliwić administracji zrozumienie, w jaki sposób jej zasady i przepisy wpływają na obywateli, gdy sprawy idą źle, gdy dochodzi do niesprawiedliwości, nawet gdy prawo niekoniecznie jest łamane.
Przystąpienie Irlandii do UE w 1973 r. miało miejsce zaledwie dwa lata przed moim opuszczeniem szkoły. Jak już wcześniej zauważyłam, to właśnie „beztwarzowi biurokraci” UE umożliwili mi i mojemu pokoleniu Irlandek równe życie publiczne, zmuszając nasz rząd do wdrożenia środków na rzecz równości, które stopniowo uwalniały nas od zlewu kuchennego.
Jestem winien UE wielki dług, a jeśli byłem krytyczny, to krytyka kogoś, kto jest dumny z tego, co osiągnęła, wiara w jej potencjał, a w konsekwencji rozczarowanie, gdy czasami zawodzi, aby jej sprostać.
Tak więc, gdy przygotowuję się do wyjazdu, inni przygotowują się do zostania kandydatami na to stanowisko. Niektórzy z was są tu dziś wieczorem i są bardzo mile widziani. W zeszłym tygodniu w Strasburgu wielu było zajętych zbieraniem 39 podpisów potrzebnych do zostania kandydatami, a kiedy cię obserwowałem, moje serce było pełne …wielkiej radości z faktu, że nie muszę już tego robić.
To będą ciekawe wybory z dużo bardziej rozdrobnionym niż dotychczas parlamentem i wieloma znakomitymi kandydatami. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy w parlamencie mogą chcieć Rzecznika Praw Obywatelskich o dość innym profilu i podejściu do mojego i to jest ich prerogatywa. Wyzwaniem dla kandydatów jest skonstruowanie narracji, która nie wyalienuje potencjalnej większości.
Pamiętam, że podczas moich pierwszych wyborów w 2013 r. otrzymałem zaproszenie do natychmiastowego spotkania z grupą polityczną kierowaną następnie przez brytyjskiego polityka Nigela Farage'a, który później stanął na czele oskarżenia o Brexit. Zespół prowadzący kampanię zaciągnął mnie korytarzami strasburskimi do sali posiedzeń, pilnie szepcząc mi do ucha radę.
Rada polegała na tym, żeby mnie lubili i dlatego na mnie głosowali, ale nie na tym, żeby mnie lubili tak bardzo, że tweetowaliby swoją aprobatę dla mnie i denerwowali wszystkich innych. W końcu potraktowałem to jako doświadczenie poza ciałem i poszedłem z prądem i do dziś nie mam pojęcia, czy mnie lubią, czy nie, ale z pewnością nie tweetowali o mnie.
Podsumowując, dziękuję Parlamentowi Europejskiemu, Komisji i innym instytucjom, szerszej administracji, społeczeństwu obywatelskiemu, obywatelom, a przede wszystkim moim wspaniałym kolegom za wsparcie i współpracę przez cały ten czas.
Jeśli jednak istnieje jedno nadrzędne wspomnienie, będzie to nasze dochodzenie w sprawie reakcji UE na zamknięcie w 2023 r. Adriany, przepełnionego statku rybackiego przewożącego migrantów w drodze do Włoch z Libii, z których ponad 600 utonęło w naszym wzniosłym i pięknym Morzu Śródziemnym – na widoku – a wiele ciał nigdy nie zostało odzyskanych.
Problemy są złożone, politycznie i etycznie obarczone i rozumiem to wszystko, ale był to przypadek, w którym moje zawodowe i osobiste ja, do pewnego stopnia, zderzyło się. Utonięcia miały miejsce kilka miesięcy przed tym, jak jedna z naszych córek urodziła swoje pierwsze dziecko, naszego pierwszego wnuka, a dwa wydarzenia, jedno tragiczne, jedno radosne, zawsze będą powiązane w moim mózgu i w moim sercu.
Kiedy wyobrażam sobie matki i dzieci na tej łodzi, absolutną grozę i przerażenie tym masowym utonięciem, widzę moje własne dzieci i ich własne dzieci, a także wszystkie nasze dzieci i wnuki w tym morzu, pod tymi falami.
Wciąż czekamy na pełną odpowiedź instytucji UE na nasze ustalenia i życzę wam odwagi i siły podczas próby zrównoważenia surowych wymagań polityki z ludzkimi wymaganiami tych, którzy wierzą w nasze własne przedstawienie tej Unii jako miejsca bezpieczeństwa i nadziei.
W 2012 r. UE otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za działania na rzecz pokoju, pojednania, demokracji i praw człowieka. Obyśmy nigdy nie czuli się zmuszeni lub zmuszeni do oddania tej nagrody. Obyśmy zawsze indywidualnie i zbiorowo dążyli do tego, by być Unią, za którą uważali nas ci, którzy ją przyznali.